Opuszczone wioski w Puszczy Kampinoskiej – Granica, Bieliny, Zalasek

To już końcówka naszych wycieczek po opuszczonych wioskach. Chyba wszystkie będące w środku puszczy zostały przez nas odwiedzone.

Tym razem wybraliśmy się na wycieczkę łączoną – w Granicy chcieliśmy odwiedzić skansen budownictwa puszczańskiego oraz cmentarz wojenny a później dwie wioski – Bieliny i Zalasek.

Granica jest fajna na wycieczki bo jest tam wielki parking dla samochodów, toalety, wiaty ze stolikami i nawet barek. Dlatego już od rana przyjeżdżają tam amatorzy głównie rowerowych wycieczek.

Na początek idziemy ścieżką, która z jednej strony jest wysadzona starymi dębami. Wygląda jak fragment alei.

Dalej „skansen”. Piszę w cudzysłowie bo… skansen jest ograniczony do dwóch gospodarstw z czego w jednym jest otwarta stodoła, z nikłą ilością artefaktów oraz tablicami informacyjnymi. W tym samym w domu jest wystawa zdjęć otwarta od godziny 13. Szkoda gadać. Na szczęście pani obsługująca wystawę wpuściła nas do środka (dziękuję!). Wyposażenie domu jest równie ubogie jak stodoły, tzn. piec kuchenny, dwa piece pokojowe, biurko i stolik. No i wystawa zdjęć widoczków z Puszczy. Wydaje mi się, że sam był bym w stanie w oparciu o swoje wycieczki po Puszczy wyposażyć ten skansen lepiej… wyraźnie brakuje czegoś, zapału albo pieniędzy. Albo jednego i drugiego.

Po wyjściu z zabudowań idziemy w stronę drogi na cmentarz. Mijamy kapliczkę i zaglądamy w boczną drogę. Tam jakiś dziwak zamiast napisać prosto „teren prywatny wstęp wzbroniony” wpierw wystawił tabliczkę z informacją, że teren jest monitorowany a później enigmatyczny napis: „Dla ruchu pieszego służą tylko znakowane trasy turystyczne”. Nie bardzo z tego wiadomo, czy ta trasa jest znakowana czy nie. Trochę nie rozumiem ludzi, którym wyraźnie wszystko w Parku przeszkadza ale uparcie tam mieszkają.

Jeszcze mijamy „chatę kampinoską” (też zamknięta) i skręcamy w prawo w stronę cmentarza.

Na cmentarzu krzyże w większości opisane i, moim zdaniem, obrzydliwy pomnik upamiętniający poległych w obronie Ojczyzny.

Tutaj jeszcze „upolowałem” Perłowca Malinowca.

Po drodze spora ilość kapliczek i krzyży przydrożnych.

Wreszcie trafiamy na dom. Latem słabo go widać z drogi. Dom nie był dokończony w czasie gdy go opuszczono, wygląda tak jakby nikt nigdy tam nie mieszkał. Drzwi zastawione są cegłą.

Obok jest jeszcze budynek gospodarczy.

Drogę wyznaczają słupy wysokiego napięcia i fundamenty ukryte w krzakach.

Kawałek dalej budynek gospodarczy, resztki zabudowań i napis na budynku „teren prywatny”. Skoszona trawa świadczy o tym, że ktoś tam bywa.

Później już tylko fundamenty, słupy i kapliczki.

i wreszcie piwniczka, tak jak w większości wiosek, zamknięta na noclegownię dla nietoperzy.

Wychodzimy z Bielin i idziemy w kierunku wsi Zalasek.

Przed skrętem przy kapliczce w środku lasu stoi domek letniskowy, wyraźnie zamieszkany, z którym właściciel ma standardowy problem – czyli złodzieje…

W Zalasku nie ma zabudowań. Znajdujemy piwniczkę, kilka fundamentów, resztki desek z zabudowań, oczywiście słupy.

Generalnie w obu wioskach widać ślady po wielu domach. To po pierwsze drzewa bzu po drugie pagórki, które utworzyły się na pozostawionych fundamentach.

I jeszcze trafiamy na miejsce po pożarze. Widać, że był jakiś czas temu ponieważ wypalona ściółka jest już zasypana igłami.

Za chwilę dochodzimy do parkingu w Granicy. I to już koniec wycieczki. Przysiadamy jeszcze na kawę i talerz grochówki w barze przy parkingu. Coś się należy po 9 kilometrach po piachu przy 30 stopniach 🙂

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *