Morgan Library & Museum to jedno z tych miejsc w Nowym Jorku, które nie krzyczą z przewodników, a jednak potrafią zrobić ogromne wrażenie. Znajduje się przy 225 Madison Avenue, na wysokości 36. ulicy, i już sam budynek – połączenie dawnej prywatnej rezydencji J.P. Morgana z nowoczesną przestrzenią Renzo Piano – zapowiada, że w środku czeka coś wyjątkowego.

Najpierw trafia się do słynnej biblioteki Morgana, która wygląda jak żywcem przeniesiona z filmu. Trzy kondygnacje półek, misternie rzeźbione drewno, monumentalny kominek i atmosfera, która sprawia, że człowiek odruchowo zaczyna mówić ciszej. To jedno z najpiękniejszych wnętrz bibliotecznych, jakie można zobaczyć – porównywalne chyba tylko z tym, co oferuje Praga w Klementinum.

A potem zaczyna się prawdziwa uczta. Morgan posiada aż trzy egzemplarze Biblii Gutenberga, z czego jeden jest regularnie prezentowany zwiedzającym. To nie jedyny skarb – lista bezcennych druków i rękopisów jest tak długa, że trudno ją objąć myślą. W gablotach można zobaczyć pierwsze wydanie „Paragrafu 22” z dołączonym listem Josepha Hellera, notes Tennessee Williamsa z odręcznymi zapiskami, średniowieczne „Dialogi” papieża Grzegorza I, list Alberta Einsteina, a także słynny Ewangeliarz z Lindau z okładką z IX wieku. Obok leżą zapisy nutowe Mozarta i Haydna, a nawet dokumenty utrwalone na nietypowych materiałach, jak płytki czy tabliczki.












W czerwonym pokoju czeka kolekcja obrazów, a w następnym, podczas naszej wizyty, trafiliśmy dodatkowo na wystawę poświęconą Mozartowi – z wieloma eksponatami wypożyczonymi z Salzburga. Jest dostępna tylko do końca maja, więc mieliśmy szczęście zobaczyć ją w idealnym momencie.











Kolejne sale to następne literackie i artystyczne olśnienia: Joyce, Balzac, Woolf, Rousseau, Perrault, a nawet Myszka Miki. Jest grafika z autografem samego Walta Disneya, są pierwsze tłumaczenia, ilustracje, szkice, rękopisy – wszystko, co pokazuje, jak wyglądała droga od pomysłu do dzieła, które dziś znamy na pamięć.






Morgan Library & Museum to miejsce, w którym można spędzić godzinę, ale równie dobrze pół dnia, bo każdy eksponat wciąga jak osobna opowieść. To nie jest zwykłe muzeum – to skarbiec historii, sztuki i ludzkiej wyobraźni, który sprawia, że wychodzi się stamtąd bogatszym o coś więcej niż tylko wspomnienie ładnych sal. To jedno z tych miejsc, które naprawdę warto odkryć samemu.