Wjazd do Stanów
O zasadach wizowych (ESTA) pisałem tutaj. Zawartość formularza miała się zmienić na bardzo szczegółowe i osobiste, również dotyczące najbliższej rodziny (numery telefonów, profile na mediach społecznościowych…), szczerze mówiąc nie weryfikowałem czy zmiana przepisów weszła, więc nie podpowiem. Nowy Jork, jeśli chodzi o samo przejście kontroli był bardziej sprawny. Kolejka była kilkuosobowa, urzędnik spytał się po co i na jak długo przylatujemy i voilà, jesteśmy w Stanach.
Transport
Tak jak poprzednio Dreamliner LOTu za przyzwoite pieniądze. Tutaj trochę polegliśmy, bo LOT odwołał nasz niedzielny lot, podobno wysyłając maila. Niestety maila nie dostaliśmy, a oni się nie zainteresowali. Na szczęście w piątek chcieliśmy sprawdzić, o której jest odprawa i wtedy okazało się, że lotu nie ma. Dlatego zamiast lotu w niedzielę na Newark, przylecieliśmy w sobotę na JFK.
Jak wygląda transport na i z lotniska JFK?
Pierwsze to kolejka tzw. Air Train, który pomiędzy terminalami jest darmowy, a dojazd do miasta kosztuje 8 dolarów z kawałkiem. My dojechaliśmy do stacji metra Jamaica i dalej metrem.
To samo tylko Newark.

Newark leży poza Nowym Jorkiem i najlepszą opcją jest pociąg łączący stację Newark Airport z Penn Station. Cena biletu kolejowego to ok. 16 dolarów. W cenę wliczony jest bilet kolejnego Air Train, czyli znów kolejki łączącej stację kolejową z lotniskiem. Żeby wejść na peron na Penn Station, trzeba znaleźć na tablicach informacyjnych informację o numerze peronu. Drzwi na peron otwierają się 5-10 minut przed odjazdem pociągu.
Uwaga! Ostatnie wagony pociągu nie otwierają drzwi na stacji Newark Airport, także warto pójść na początek pociągu.

O ile połączenie JFK – Nowy Jork można opłacać kartą kredytową bezpośrednio przy przejściu bramek, o tyle pociąg do Newark to zakup biletu w kasie lub automacie. Można podobno kupować również w aplikacji ale z mojego punktu widzenia instalowanie aplikacji żeby kupić jeden bilet to przesada.

Sam transport po Nowym Jorku jest w miarę prosty. Można używać jakiejś apki, można też próbować kupować dedykowaną kartę ale dla turystów najlepszą opcją jest płacenie kartą kredytową. Karta jest traktowana jako bilet. Przejazd 2 godzinny kosztuje 3 dolary. W metrze można przesiadać się dowolną liczbę razy bez wychodzenia za bramki, można też przesiąść się pomiędzy autobusem i metrem, lub metrem i autobusem ale (chyba) tylko raz. Kolejka na Roosevelt Island łapie się w tę jedną przesiadkę.

Pisząc kartą rozumiem dowolną wersję karty – plastik, telefon, urządzenie (zegarek, opaska, itp.). Ponieważ system płatności jest systemem inteligentnym i pro-klienckim to automatycznie jednorazowe przejazdy sumują się do biletu 7-dniowego. Co to oznacza? Bilet 7-dniowy kosztuje 35 dolarów. Gdy w czasie pobytu wcześniej wykorzysta się 11 biletów jednorazowych, to 12 przejazd kosztuje 2 dolary, i do końca 7 dnia, od pierwszego przejazdu, płatności nie są już pobierane. Ważne jest żeby zawsze odbijać się tym samym medium, czyli jeśli zaczęliśmy odbijać się plastikiem, to należy kontynuować plastikiem, bo system każde medium traktuje jako inny bilet.

Jeśli ktoś ma wątpliwości czy uda się przejechać „na jednym bilecie” to warto korzystać z google maps, które wyceniają przejazd po wyszukaniu.
Co jest słabe? Metro w centrum, w godzinach szczytu lubi się zatrzymywać na dłuższy czas, w związku z tym regularnie się spóźnia. Nie warto liczyć na to, że zawsze dojedzie się na czas, więc trzeba brać margines spóźnienia, jeśli ma się bilety na atrakcje, na określone godziny.
Noclegi
Drogo. Taniej można złapać pojedyncze noce w ostatniej chwili, ale to taniej to nadal drogo. Taniej oznacza ok. 150 dolarów za dwójkę za noc. Wcześniej, podobny nocleg to 200-220 dolarów za noc. Ze śniadaniem. Amerykańskim śniadaniem. My nocowaliśmy na Long Island w miarę nowym hotelu, takich podobnych w okolicy jest wiele. Rezerwowaliśmy wcześniej, bo złapanie w ostatniej chwili 9 nocy stanowi problem nie tylko w Nowym Jorku, więc musieliśmy za to zapłacić.
Po ostatnich „przygodach” z podwójną płatnością „dzięki” anulowaniu rezerwacji przez Booking, i braku jakiejkolwiek reakcji portalu na nasze i właściciela hotelu, reklamacje, obraziłem się na ten portal i korzystaliśmy z Agoda. Czy jest lepiej, nie wiem, na stówę było taniej niż ten sam hotel via Booking. Trochę bardziej intensywnie zarzucają reklamami. Ale teraz w poczcie jest już taki śmietnik, że jedna reklama więcej nie czyni różnicy.
Płatności
Jak na Florydzie, karta jest podstawą. Gotówki praktycznie nie wyjmowaliśmy, oprócz polskiego sklepu na Greenpoincie.
Język
Angielski, angielski, angielski. Nie ma tego co na południu, gdzie równoważny jest hiszpański. W sklepach na Greenpoincie można mówić oczywiście po polsku.
Zwiedzanie i atrakcje
Większość biletów kupowaliśmy na bieżąco. Co nie oznacza, że zawsze tak jest. Byliśmy przed sezonem (choć w NYC sezon jest cały czas). Warto popatrzeć jak dostępne są bilety na najbliższe terminy i odpowiednio monitorować.
Dwie atrakcje ogarnęliśmy za darmo.
Bibliotekę Morgana – tutaj trzeba zarezerwować sobie wejściówkę przez Internet. Wejściówki znikały na pniu ale okazało się, że w terminie gdy my byliśmy, nikt tych wejściówek nie sprawdzał. Wpuszczali wszystkich. Co nie oznacza, że np. w wakacje jednak nie są sprawdzane.
Muzeum Moving Images – tu bez problemu się wchodzi, nie ma rezerwacji, nie ma biletów przy wejściu.
Broadway – kupowaliśmy u pośrednika, ale warto poszukać wpierw stron konkretnego teatru, żeby sprawdzić czy ceny nie będą lepsze. Jeśli jednak u pośrednika, to warto sprawdzać czy jest to bilet z teatru czy odsprzedaż od kogoś kto kupił wcześniej. W Stanach to bardzo popularny sposób na zarabianie.
Internet
Tak jak na Florydzie, kupiliśmy z airalo, spokojnie wystarczyło na nasze potrzeby. W hotelu było WiFi, średniej jakości, wyłączyło się po jednym dniu, pół godziny obsługa „odzyskiwała” naszą możliwość korzystania z netu.
Jedzenie
Nie jestem fanatykiem amerykańskiego jedzenia, więc jedliśmy szukając czegoś albo prostego albo ciekawego. Standardowo trzeba było zjeść hot-doga i hamburgera.Hot-dog na Coney Island nie taki jak u nas, bo podawany z kiszoną kapustą.




Co jeszcze? Najlepsze co nam się trafiło to etiopska potrawa. Kurczak z warzywami. Zgodnie z tradycją podaje się je na indżerze (injera) – dużym, okrągłym, gąbczastym placu chlebowym o lekko kwaskowatym smaku, który przypomina naleśnik. Sos z kurczakiem nakłada się bezpośrednio na środek tego placka. Całość je się wyłącznie dłońmi, odrywając kawałki indżery i nabierając nimi gęsty, pikantny sos wraz z mięsem.

Standardowo, to co bezpieczne czyli sałatka z kurczakiem.

Włoskie desery w Little Italy, wymiatają.


no i do picia piwo (amerykańskie, słabe) i kawa (dobra o ile mała, duże, piją hektolitrami i wtedy są one średnio mocne).


Dodaj komentarz