Inaczej niż na warszawskim Bemowie, gdzie koziołki pojawiły się jako sympatyczny dodatek do przestrzeni miejskiej, w Lublinie ich obecność ma zupełnie inne, głębsze uzasadnienie. Koziołek od wieków widnieje w oficjalnym herbie miasta, więc ustawione w centrum figurki nie są przypadkową dekoracją, lecz częścią miejskiej tożsamości i opowieści, które Lublin snuje o sobie samym.

Miasto przygotowało oficjalną mapę z lokalizacjami dziewiętnastu koziołków i właśnie za nią podążaliśmy. Wszystkie punkty z planu udało się odwiedzić, choć cztery dodatkowe figurki stoją poza wyznaczonym szlakiem – dalej, w miejscach wymagających więcej czasu i sprawniejszego przemieszczania się. Tym razem musiały poczekać na inną wizytę.

Większość koziołków spotyka się na Krakowskim Przedmieściu i na Starym Mieście, gdzie naturalnie wpisują się w rytm spaceru. Kilka ustawiono w bocznych uliczkach, trochę na uboczu, jakby z przekory – ale może właśnie dzięki temu odkrywa się je z większą przyjemnością, jak małe sekrety miasta.

Szlak zaczyna się od Wiktorii, która opowiada o fundacji kościoła Rektoralnego pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej przy ul. Gabriela Narutowicza 6, związanego z królem Władysławem Jagiełłą.

Dalej pojawia się Kryspin, strażnik historii miejskich murów,

a tuż po nim Felicja, przypominająca legendę o kamieniu nieszczęścia.

Tereska przywołuje opowieść o pięknej złotniczance,

a Mikołaj tłumaczy, skąd wziął się herb Lublina.

Lesław symbolizuje sen księcia,

Jędrek prowadzi do fresków w Kaplicy Trójcy Świętej na Zamku,

a Esterka splata w jednej historii Kazimierza Wielkiego, piękną Esterkę i lubelski cebularz.

Czesio tłumaczy pochodzenie nazwy miasta,

Jadzia przypomina o wielkim pożarze,

a Lutek – o zegarmistrzu, który odmierzając czas, stał się częścią miejskiej legendy.

Druga część szlaku to już bardziej współczesne odniesienia. Łukasz z aktorską maską stoi na Starym Mieście i upamiętnia Łukasza Rodakiewicza, fundatora pierwszego teatru w Lublinie.

Światłowid, dumny technik, pokazuje wkład miasta w rozwój technologii światłowodowych.

Kazik, nazwany na cześć Kazimierza Wielkiego, przypomina o budowie murów obronnych.

Onufry, hejnalista, oddaje hołd Onufremu Koszarnemu, który przez lata grał hejnał z ratuszowej wieży i zmarł w 2019 roku.

Jan czyta książkę przed kamienicą Jana Mincla przy Rynku 8 – podobno pierwowzoru Wokulskiego z Lalki.

Maciej ma upamiętniać fundatora, choć trudno dziś ustalić, co dokładnie ufundował, więc pozostaje sympatyczną zagadką na trasie.

Staś, lekarz, stoi przed Szpitalem Neuropsychiatrycznym przy ul. Stanisława Staszica 16,

a Szarytka Marianna przypomina o siostrach szarytkach, które od 1835 roku prowadziły w tym miejscu szpital.

Koziołki w Lublinie nie są więc tylko ozdobą. Każdy z nich niesie fragment historii, legendy albo miejskiej pamięci. Razem tworzą szlak, który prowadzi nie tylko przez ulice, ale też przez opowieści, dzięki którym Lublin staje się jeszcze bardziej żywy i bliski.

A zapomniałem o jednym, który nie jest elementem oficjalnego szlaku, a mimo to turyści go nie omijają. Przy Krakowskim Przedmieściu, tuż obok miejskiego kranika z wodą ustawionego przez lubelskie wodociągi, stoi kolejny koziołek – nie ma go na mapie ale gdy jest gorąco, zawsze otoczony ludźmi.