Preventorio Aguas de Busot

Kolejne miejsce odwiedzaliśmy „na dwa razy”, plan był taki, że jedziemy tam w poniedziałek ale z wyjazdu w góry wygoniła nas potężna burza, która nagle się pojawiła nie wiadomo skąd (żadna prognoza nie wspominała o kropli deszczu a co dopiero burzy). Ale co się odwlecze itd. więc nasz ostatni dzień pobytu (mieliśmy z plaży jechać do Alicante i tam trochę się powałęsać po mieście, żeby następnego dnia o 7 rano już nocując w hotelu przy lotnisku, wystartować do domu) zaczęliśmy od wycieczki za Alicante w góry. Aguas de Busot to niewielkie miasteczko 30 km od Alicante, już w górach ale z pięknym widokiem na Morze Śródziemne. Droga podobna do tej do sanatorium ale jednak lepszej jakości i szersza, nie było większych problemów z mijaniem się, nawet na zakrętach. Samochód zostawiliśmy w miasteczku gdy skończył się asfalt i podeszliśmy do góry spacerkiem około kilometra drogą utwardzaną.

Obecnie ruiny noszą nazwę preventorio (prewentorium) i takie było początkowe przeznaczenie ośrodka. Bo był to ośrodek. Teraz jest jeden budynek pochodzący z 1816 roku, wtedy był otoczony domkami dla gości, którzy chcieli trochę więcej prywatności. W tym czasie trwały spory prawne pomiędzy administracją publiczną i właścicielem terenów (źródła wody teoretycznie należały do miasta Alicante). W 1865 rozpoczęto tam budowę ekskluzywnego Hotelu Miramar z kasynem, salą imprezową, kaplicą, salami do ćwiczeń i placem zabaw dla dzieci. Hotel działał do 1930 roku. Podobno właściciel hotelu przegrał go w karty. W 1936 roku państwo kupiło budynek i przekształciło go w szpital gruźliczy dla dzieci. Szpital został opuszczony w 1939 roku gdy nie był już potrzebny.

W końcu ubiegłego wieku również tutaj podejmowano próby wykorzystania lokalizacji i zabytkowego budynku ale do dnia dzisiejszego nic się nie udało zrobić.

Podobno w 2005 roku zainstalowano ogrodzenie wokół posesji ale trudno to zauważyć. Teren jest ogólnie dostępny i niestety wyraźnie mocno dewastowany. Trzy piękne palmy stojące przed budynkiem są opalone, widać, że ktoś próbował zrobić solidne fajerwerki. Według wiki pod budynkiem zachował się system tuneli wykorzystywanych podczas wojny domowej w Hiszpanii.

Tutaj niestety nie weszliśmy na piętra budynku, gdzie znajdowały się pomieszczenia dla gości ponieważ schody z poziomu zero na pierwsze piętro we wszystkich trzech klatkach schodowych są zniszczone. Fachowcy wchodzą tam po konstrukcji składającej się z desek i sznurków ale to chyba dla mnie zbyt ryzykowna zabawa (znów ten lęk wysokości).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *