Boreczno

Kolejną miejscowością, znaną z powieści o Panu Samochodziku jest Boreczno.

To jest to miejsce, do którego pan Tomasz przyjechał nietypowo, bo rowerem. Tam stoi kościół z XIV wieku, który w tym roku będzie obchodził 700 lecie istnienia. Tam Tomasz zastanawiał się, czy nie jest to to miejsce, gdzie poeta widział złotą rękawicę na ręku rycerza w grobowcu. Tam również spotkał Baturę.

Boreczno jest niedaleko od Wieprza więc zajrzeliśmy tam przy okazji, głównie dlatego, że nie wszyscy uczestnicy naszej wyprawy wcześniej tam byli. Kościół, zgodnie z zasadą w Polsce, był zamknięty a dostanie się do środka wymagało znów (podobnie jak ns Bukowcu) niezłych umiejętności negocjacyjnych. „Posiadacz klucza” to bardzo dziwny człowiek, rozumiem, że wyciągnęliśmy go w wolny dzień z przed telewizora ale w sumie dla takiej wioseczki taki kościół to jedyna atrakcja turystyczna i trochę pozytywnego myślenia, gdy przyjeżdża spora grupa turystów zainteresowanych kościołem, by się przydało. Niby naburmuszony, krzyczał gdy chcieliśmy robić zdjęcia (też mega fenomen niektórych miejsc, zamiast się cieszyć, że chcemy pokazać światu piękno tego miejsca… ach szkoda gadać) to jednocześnie z pewną nutką dumy snuł historie związane z kościołem. Między innymi pokazując miejsce na posadzce, które się zapadło po uderzeniu pioruna (chyba 1961 rok aczkolwiek ten kościół musi mieć coś w sobie skoro wcześniej już dwa razy piorun uderzał w jego wieżę). Skoro „władze” kościoła nie chcą reklamy to zdjęć jest niewiele…

Plebania

Niezbyt miłe zwiedzanie kościoła zrekompensowałem sobie malutkim exploringiem po drugiej stronie drogi. Budynek z rampą wygląda jak pozostałość punktu odbioru mleka.

2 uwagi do wpisu “Boreczno

    1. „O piątej nad ranem zabrała mnie do Boreczna cysterna jadąca po mleko.”
      To by było ciekawe, spróbuję poszukać co tam w rzeczywistości było.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *