Mazowieckie włóczęgi – dwór w Gładczynie

Dwór po remoncie i adaptacji doskonale nadaje się na rezydencję prywatną, niewielki hotel, zajazd, dom weselny, dom rzemiosła, dom spokojnej starości„.

Taki opis można znaleźć w ogłoszeniu 840 metrów kwadratowych dworu, 7,5 ha parku, to wszystko za niecały milion złotych. Wydaje się fajną ofertą ale…

Jest sporo ale. Wystarczy popatrzeć. To co najważniejsze w takich opuszczonych dworach to dach, który jeszcze nie przecieka. Poza tym to tylko fajna lokalizacja do exploringu ale nie nadaje się do tego wszystkiego o czym napisano w ogłoszeniu. I to nie dlatego, że oprócz tego miliona trzeba włożyć w ten dworek i park kilka/naście dodatkowych milionów to jest coś o czym nie wspomniano w ogłoszeniu czyli osiedle bloków postPGRowskich kilkadziesiąt metrów od dworku. Lokalesi wyraźnie zaanektowali dworek i urządzenie tam „rezydencji” może stanowić spory problem.

Wracając do samego dworu. Został postawiony w latach 1897-1900, 80 lat po wybudowaniu podobno przeprowadzono tam remont ale teraz niewiele z tego remontu pozostało. Właścicielami dworu od jego budowy do 1939 roku była rodzina Modzelewskich. W 1945 roku dwór znacjonalizowano i zrobiono tam biura PGR.

Ciekawsza jest historia rodziny, niestety tragiczna.

Syn właścicielki – Wiktor walczył w czasie II Wojny Światowej w ZWZ-AK Obwodu Pułtusk a w 1945 został przekazany przez UB w ręce NKWD i w Związku Radzieckim został skazany na 20 lat łagrów. W 1957 roku wrócił do kraju w stanie skrajnego wyczerpania i w tym samym roku zmarł. Jego matka pozostała sama, pracowała między innymi dla Cepelii ale tworzyła również stroje dla „Mazowsza”. Wanda Modzelewska zmarła w 1973 roku.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *