Mazowieckie włóczęgi – Puszcza Kampinoska – Karolinów, Łazy Leśne

Dzisiejszą wycieczkę zaplanowałem tak aby uzupełnić miejsca, do których jeszcze nie dotarliśmy.

Po pierwsze chciałem przejść przez cały Karolinów i dojść do kanału Łasica. Nigdy wcześniej nie udało mi się, dlatego że droga z Karolinowa w stronę Famułek Łazowskich była zawsze strasznie zarośnięta.

Tym razem doszliśmy tylko do cmentarza ewangelickiego w Karolinowie. Droga z Bromierzyka do Karolinowa wiedzie groblą usypaną na bagnach a ilość wody na bagnach tym razem była potężna i co kilkaset metrów przelewała się przez ścieżkę. Dwie „przeszkody” pokonaliśmy po gałęziach ułożonych w poprzek, trzecia to był już rwący potok i daliśmy sobie spokój. Będzie trzeba spróbować kolejny raz.



Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Woda i kaczeńce, podmokłe łąki mają swój urok.




Do Bromierzyka wróciliśmy tą samą drogą (bo nie ma innej) i zrobiliśmy trasę do Łazów Leśnych (zielony szlak) gdzie chciałem zobaczyć miejsce, w którym był obóz pracy w czasie drugiej wojny światowej (obóz był w Łazach ale popularnie mówiono o nim obóz w Piekle). W obozie wpierw przebywali Polacy i Żydzi, którzy mieli wykonywać prace melioracyjne na terenie Puszczy. Ta grupa więźniów uciekła z obozu, w związku z tym Niemcy wymusili na Judenracie w Warszawie dostarczenie pracowników do obozu i trafiła tam grupa kilkuset Żydów. Warunki pracy i mieszkania były wyniszczające w związku z czym wydajność pracy nei satysfakcjonowała Niemców i Żydzi wrócili do Getta a firma, która wykonywała prace zatrudniła polskich robotników.

Z mojej strony to był rekonesans. Kiedyś już byliśmy w Łazach Leśnych ale wtedy nie miałem wiedzy na temat obozu. Teraz przeszliśmy całą drogę prowadzącą przez Łazy i nie udało się znaleźć śladu po miejscu, w którym mógł być obóz. Wzdłuż drogi co kilkadziesiąt metrów można zobaczyć pozostałości po domach (fundamenty, piwniczki) ale miejsce obozu nie zostało (np. tak jak w Nartach) nawet upamiętnione symbolicznym pomnikiem. Wstępnie miejsce lokalizacji obozu znalazłem na wirtualnym sztetlu ale obawiam się, że bez dotarcia do wojskowych map niemieckich z 1941 może być problem ze znalezieniem prawidłowej lokalizacji.















Zaciekawiły mnie tylko piwniczki żelbetonowe, w których konstrukcja opierała się o druty kolczaste. To może być trop, niestety sugerujący, że to co pozostało po obozie zostało rozszabrowane przez lokalnych mieszkańców.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.