Bieszczady – Cerkiew w Smolniku nad Osławą

Z Sinych Wirów jedziemy przez Cisną w stronę Komańczy. Pierwszy przystanek to Smolnik nad Osławą. Aby dojechać do cerkwi, która jest celem naszej wycieczki, trzeba przejechać przez dwa wąskie, drewniane mostki a później powolutku drogą dwukierunkową o szerokości jednego samochodu. Autokary dowożące tu turystów zostają na gruntowym parkingu przed pierwszym mostkiem 🙂

My rezygnujemy z dojazdu na „parking” przed cerkwią ponieważ droga pod górkę nie gwarantowała, że nasz samochód dotrze tam bez uszkodzeń.

Sam budynek cerkwi nie powala, ot taki murowany kościółek jakich wiele. Tutaj też kościół zmienił „wiarę” i teraz jest to świątynia rzymsko-katolicka. Drzwi do cerkwi są otwarte ale, niestety, w środku zamknięta krata. Cóż, pomyśleliśmy, trochę słabo, ale chyba nic się nie da zrobić.

Nic bardziej mylnego, mamy jednak szczęście. Drogą pod górkę zasuwa starsza pani z papierosem w ręku i krzyczy do nas, że zaraz nam otworzy 🙂

Pani wpuszcza nas do środka i po „spaleniu” papierosa wchodzi również do kościółka żeby opowiedzieć nam historię kościółka i parafii. Co ciekawe, nie jest rdzenną góralką, tylko napływowa ale już od dłuższego czasu prowadzi „pokoje na wynajem” właśnie w Smolniku i czuje się pełnoprawną mieszkanką tej wioski.

Dlaczego warto zajrzeć do cerkwi w Smolniku? Ano dlatego, że to jedna z nielicznych, z której nie zabrano oryginalnych ikon do muzeum w Sanoku.

Warto przyjrzeć się również epitafiom ks. Bazylego Ławrowskiego parocha w Smolniku oraz jego żony Pelagii.

Pani, która nas wpuściła, wyczekiwała wycieczki i właśnie cały autokar turystów zwalił się do cerkwi. W związku z czym my, aby uniknąć tłumu, wykorzystaliśmy czas dla przewodnika i obejrzeliśmy niewielką liczbę starych grobów na cmentarzu przycerkiewnym. Cmentarz nadal jest używany przez mieszkańców wsi.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.